Kim jest dla mnie Jezus Chrystus

Rozpoczął się tak zwany sezon świąteczny (2013) i każdy przygotowuje się do Świąt Bożego Narodzenia. Niestety większość ludzi zapomniała o osobie, wokół której powinien być skoncentrowany cały ten okres Bożonarodzeniowy, mianowicie o Jezusie. Nawet ci, którzy o Nim pamiętają, często są tak zaangażowani w przedświąteczny ferwor, że to pamiętanie jest jedynie okazjonalne i drugorzędne w stosunku do problemu numer jeden - materialnego zadowolenia. Postarajmy się skupić na osobie Jezusa Chrystusa choćby na chwilę - przynajmniej raz w roku, w rocznicę Jego urodzin.

Kim jest Jezus


Kim jest Jezus

Wielu ludzi popełnia błąd myśląc, że Jezus jest Najwyższym Ojcem, lub że jest Bogiem, i wielbi Go w ten sposób. Jednakże, kiedy studiujemy Jego nauki, dowiadujemy się, że sam Jezus nigdy nie twierdził, iż jest Bogiem, ani nie przedstawiał siebie jako Boga. W Biblii Jezus rozmawia o swojej tożsamości i wyjaśnia ją swoim uczniom w następujący sposób: A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał uczniów swoich, mówiąc: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni rzekli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie? A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. A Jezus odpowiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. (Mateusz 16, 13-17)

Piotr postrzegał Jezusa nie jako Boga, lecz jako Syna Boga. Gdyby odpowiedź Piotra była nieprawidłowa, Jezus skorzystałby wówczas z okazji, by ją sprostować. Jeśli będziecie czytać Biblię, przekonacie się, że za każdym razem, gdy uczniowie popełnili jakiś błąd, Jezus natychmiast to korygował, kacił ich za to. Sam fakt, że nie poprawił Piotra oznacza, iż zaakceptował jego odpowiedź. W rzeczywistości, kiedy Piotr odpowiedział: "Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego", Jezus był bardzo zadowolony i powiedział: "Jestes błagosłowiony". Nie powiedział: "Jak możesz mówić, że jestem tylko Synem Boga, Piotrze? Jesteś ze mną przez cały ten czas; nie zrozumiałeś jeszcze, że jestem Bogiem, a nie tylko Jego Synem?" Niektórzy ludzie są bardzo nezadowoleni, kiedy mówimy, że Jezus nie jest Bogiem, lecz Synem Boga. Traktują to jako zniewagę lub obrazę w stosunku do Jezusa, podczas gdy w rzeczywistości jest na odwrót. Ci, którzy czczą Jezusa jako Najwyższego Ojca, tak naprawdę sprawiwją mu przykrość i nie mogą osiągnąć tego, czego oczekiwał od nich Jezus - czystej miłości do Boga. Nie będzie to możliwe, dopóki ich świadomość nie będzie prawidłowa, dopóki nie zaczną postrzegać Jezusa, jako kochającego reprezentanta lub pośrednika Najwyższego Pana a nie jako samego Najwyższego Pana. Nie powinniśmy myśleć, że być Synem Boga to niezbyt wzniosła pozycja. Czcimy Jezusa, gdyż jest On bardzo drogi Najwyższemu Ojcu, jest czystym medium (pośrednikiem), który może pomóc nam osiągnąć miłosny związek z Najwyższym Ojcem.

Aby prawdziwie zrozumieć Jezusa trzeba wiedzieć, dlaczego jest on tak drogi Bogu. Znany jest jako Syn Boga - ale nie z powodu niepokalanego poczęcia, jak błędnie uważa wiele osób; nie jest to fakt, który sprawia, że jest on tak wyjątkowy i drogi Najwyższemu Panu. Nie sposób, w jaki przyszedł na ten świat, ale to wszystko, co zrobił będąc tutaj sprawia, że jest On tak drogi Bogu. Prowadził życie nacechowane zupełną bezinteresownością. Jego celem nie było osiągnięcie materialnego szczęścia, czy zadowolenia; żył tylko po to, by zadowolić swego Ojca. Było to bardzo proste życie. Poświęcił wszystko, aby wykonać to, co polecił mu Ojciec, do tego stopnia, że w końcu oddał także swoje życie. To właśnie jego służebna postawa zadowala Boga i sprawia, że czcimy Jezusa.

Kim jest Jezus

W Biblii jest inny werset, który dokładnie wyjaśnia, że Jezus jest synem Boga a nie samym Bogiem. W wersecie tym nie przemawia Jezus, ani żaden z Jego uczniów, lecz Sam Bóg. Po Przemienieniu Pańskim na Górze, przed Jezusem i kilkoma Jego uczniami pojawili się Mojżesz i Eliasz, a Najwyższy Pan przemówił do nich w ten oto sposób: "Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem, jego słuchajcie!" (Mateusz 17, 5). Są to słowa Najwyższego Pana, który mówi nam, że Jezus jest Jego synem, i że powinniśmy słuchać tego, co ma do powiedzenia. Gdyby Jezus był Ojcem, wówczas sam mógłby przemówić. Nie byłoby żadnej potrzeby, aby Ojciec ukazywał się oddzielnie. Jednak w tym przypadku, podczas przemawiania do uczniów, obaj byli obecni jednocześnie - i Jezus, i Bóg. Ten fakt świadczy o tym, że Jezus i Ojciec to nie jest jedna i ta sama Istota. Co więcej, w różnych miejscach Biblii Jezus nadmienia o tym, że kiedy opuści ten świat, by wstąpić do Królestwa Bożego, usiądzie po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego. Innymi słowy, Jezus nauczał, że nawet w świecie duchowym pozostaje istotą odrębną od Boga.

Ci, którzy twierdzą, iż Jezus i Bóg stanowią jedną i tę samą istotę, lubią cytować zdanie, które pewnego razu zostało wypowiedziane przez Jezusa: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (Jan 10, 30). Ci, którzy znają prawdę rozumieją, że ten związek, czy jedność, o której mówił Jezus, to jedność celu, jedność miłości oraz jedność woli, a nie jedność tożsamości. Tak jak rodzic i dziecko stanowią jedno, czy też kochankowie są jednym, podobnie Jezus stanowił jedno z Bogiem dzięki swojemu całkowitemu poświęceniu w służbie oddania dla Niego.

Jedyny reprezentant Boga? Czasami ludzie myślą, że Jezus jest jedynym synem Boga, lub też jedynym medium dla człowieka. Jeśli więc nie zbliżasz się do Boga za pośrednictwem Jezusa, wówczas nigdy nie możesz poznać Boga. Ludzie ci lubią cytować pewien szczególny werset z Biblii, w którym Jezus mówi: "Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie" (Jan 14, 6). Powyższy sposób interpretacji tego wersetu jest nieprawidłowy. Kiedy Jezus mówi: "Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie", należy rozumieć kontekst, w którym te słowa zostały wypowiedziane. Mówił do grupy ludzi będących jego uczniami, którzy poza nim nie mieli nikogo, kto mógłby im pomóc zbliżyć się do Boga. Oni widzieli Jezusa jako upełnomocnionego reprezentanta Boga i całkowicie podporządkowywali mu swoje życie. On przyjął odpowiedzialność za ich życie duchowe, a jego oświadczenie było prawdziwe w odniesieniu do określonych ludzi - tych, do których wówczas przemawiał. Wypowiedź ta nie była przeznaczona i nie musi być koniecznie prawdziwa dla ludzi, którzy z nim w owym czasie nie przebywali. Mógł on powiedzieć bardzo wyraźnie: "Ja jestem jedyną drogą dla wszystkich ludzi: w przeszłości, teraz, i w przyszłości", ale nie zrobił tego. Owa idea, że Jezus jest jedynym pośrednikiem pomiędzy Bogiem i ludźmi, wkradła się do wielu chrześcijańskich doktryn po jego odejściu z tego świata. On sam jednak nigdy jej nie nauczał, gdyż jest nieprawdziwa.

Każdy potrzebuje żyjącego mistrza duchowego. Potrzebujemy kogoś, kto jest obecny w tym samym czasie co my, po to, abyśmy nie popełnili błędu podejmowania prób interpretacji nauk, które zostały przekazane setki i tysiące lat temu bez pomocy pośrednika Boga, który mógłby powiedzieć nam, czy nasze rozumienie tych nauk jest prawidłowe. Każdy z nas potrzebuje przewodnictwa upełnomocnionego reprezentanta Boga żyjącego w obecnych czasach.

Jaka była misja Jezusa


Misja Jezusa

Jeśli chcemy zrozumieć rolę lub misję Jezusa w tym świecie, wystarczy spojrzeć na cytowany wcześniej werset: "Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem, jego słuchajcie!" To jedno zdanie, wypowiedziane przez samego Najwyższego Pana, pokazuje samo sedno misji Jezusa. Bóg określił Jezusa jako swego syna, a następnie dał nam do zrozumienia, co było celem jego pobytu w tym świecie. Celem tym było nauczanie, i Oiciec radzi nam, abyśmy słuchali tego, co Syn miał on do powiedzenia. Jezus jest bona fide (godnym wiary) Mistrzem Duchowym, czystym wielbicielem Boga, a jego misją w tym świecie było oświecanie innych ludzi. Przyszedł po to, aby obudzić naszą świadomość Boga oraz nauczyć nas wszystkich, jak należy z miłością służyć Bogu. Sam doświdczał słodyczy duchowej miłości i chciał, aby każdy z nas także mógł jej skosztować. Jezus powiedział: "Chcę, abyście doświadczyli tego, czego ja doświadczam". On przyszedł po to, by dać nam szansę poznania smaku miłości do Boga, którą on sam smakował, aby umożliwić nam doświadczenie jedności z Bogiem, której sam doświadczał. Pragnął oznajmić nam, że celem życia nie jest materialne szczęście, że nie możemy osiągnąć satysfakcji za pomocą materialnych rzeczy. Bogactwo nie może nas uszczęśliwić. Sława nie może nas uszczęśliwić. Siła nie może nas uszczęśliwić. Jezus przyszedł po to, aby nauczyć nas, iż jedyną rzeczą, która może dać nam wewnętrzne szczęście jest smak miłości do Boga. Dlatego, między innymi, tzw. "Bożonarodzeniowy nastrój" jest tak naprawdę zniewagą wobec Jezusa, ponieważ uosabia wszystko to, przd czym Jezus przestrzegał. Na przestrzeni wieków wpływ ludzi o materialistycznym nastawieniu sprawił, że co roku, przez cały grudzień, ludzie w imienię Jezusa medytują po prostu o materialnych rzeczach. Sprzedawcy są zajęci obmyślaniem sposobów na przyciągnięcie klientów, którzy kupią ich towary. Biznesmeni i producenci zabawek już z rocznym wyprzedzeniem zaczynają planować: "Co będziemy sprzedawać za rok? Jak to rozreklamujemy? W jaki sposób wpłyniemy na dzieciaki, aby tego chciały? Jak nakłonimy rodziców, żeby to kupili? No i oczywiście miejsce Jezusa zajmuje Święty Mikołaj, który z praktycznych powodów jest bogiem materializmu.

Jezus uczył nas, że jeśli będziemy mili Bogu, osiągniemy Boga i staniemy się szczęśliwi. Natomiast materialiści uczą, że jeśli tylko zadowolisz Świętego Mikołaja, otrzymasz materialne prezenty i będziesz szczęśliwy. Kogo małe dzieci chcą zadowolić w okresie świątecznym? Świętego Mikołaja! "Lepiej uważaj; lepiej nie płacz; lepiej się nie dąsaj, a wiesz dlaczego? Powiem ci: Święty Mikołaj przyjeżdża do naszego miasta. On wie wszystko: kiedy śpisz, a kiedy nie; czy byłeś grzeczny, czy też nie, więc bądź grzeczny na litość boską". Uczą małe dzieci, że Mikołaj wie wszystko i że jeśli będą niegrzeczne zostaną ukarane, na przykład dostaną rózgę pod choinkę. Jeśli zaś będą posłuszne, to oczywiście otrzymają mnóstwo różnych zabawek. W nocy, przed pójściem do łóżka, dzieci w Ameryce składają ofiarę. Nie Jezusowi - Mikołajowi. Wystawiają dla niego mleko i ciastka. Widzicie więc, że tak naprawdę tzw. "Bożonarodzeniowy nastrój" nie ma nic wspólnego z naukami Jezusa, a ludzie, którzy się mu poddają nie są prawdziwymi chrześcijanami. Nawet jeśli wydaje im się, że głęboko wierzą w Jezusa, utracili swoją inteligencję przez przyjęcie stylu życia, który on potępił. Ich inteligencja jest pod wpływem złudzenia, o czym świadczy fakt, że w imienię Jezusa głoszą kłamstwa i mity. Kłamstwem i mitem jest bowiem twierdzenie, że materialne rzeczy mogą kogoś uszczęśliwić.

Jak zadowolić Jezusa


Zadowalania Jezusa

Najważniejsze pytanie jakie może powstać w umyśle prawdziwego chrześcijanina powinno brzmieć następująco: "Jak mogę sprawić radość Jezusowi?" Jeśli chcesz Go zadowolić, musisz przestrzegać Jego instrukcji, a także iść za Jego przykładem, który ustanowił On swoim sposobem życia. Nie trzeba poszukiwać dalej. Wystarczy oprzeć się na Jego głównych naukach: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. (Mateusz 22, 37-39)

Jezus nie tylko uczył nas, że najważniejszą rzeczą w naszym życiu powinno być zadowalanie Boga; On pokazał to na swoim przykładzie. Wielu spośród nas, którzy czczą i szanują Jezusa jako Syna Boga brakuje tego postanowienia, aby stosować jego nauki na codzień. Większość naszego życia spędzamy zwykle szukając własnego zadowolenia, zamiast starać się zadowolić Jezusa i Boga. Jednak przynajmniej w dniu Bożego Narodzenia oraz w okresie świątecznym powinniśmy bardziej pamiętać o Jezusie, próbując stosować Jego nauki w naszym życiu. Nie zadowolisz Go jeśli w czasie świąt będziesz się objadać i upijać, tak jak to robi większość ludzi. Co ma na myśli ktoś, kto cię pyta: "Czy lubisz świętować?" Równie dobrze mógłby zapytać: "Czy lubisz się upijać?" W okresie świąt zazwyczaj pije się wino, bo przecież Jezus też pił wino (tylko że On nie przesiadywał za stołem i nie opróżniał całej butelki w czasie jednego posiłku). Tak więc wino, zostało wybrane świątecznym środkiem odurzającym. Jest ono spożywane jako dodatek do dań z indyka lub wieprzowiny, a często pije się po prostu na umór. Ludzi nie myślią wówczas o Jezusie, mimo że przed posiłkiem odmawiają czasem modlitwę, oczywiście na pokaz.

Jeśli w okresie świąt Bożego Narodzenia chcesz być miły Jezusowi, powinieneś rozpocząć i zakończyć swój dzień zastanawiając się nad tym jak mógłbyś Go zadowolić, a nie myśląc o rzeczach materialnych. Pamiętam, kiedy byłem jeszcze małym dzieckiem - a nie sądzę aby moje dzieciństwo było wyjątkowe - w Wigilię nie mogłem zasnąć z wrażenia, ponieważ tak intensywnie myślałem o prezentach jakie dostanę następnego dnia. Po przebudzeniu natychmiast pędziłem pod choinkę aby zobaczyć co tam znajdę dla siebie. Taki sposób myślenia nie sprawia przyjemności Jezusowi. Wielbiciel Boga zaraz po przebudzeniu powinien myśleć o swoim mistrzu duchowym oraz o Najwyższym Panu, a także ofiarować Im głębokie wyrazy szacunku. To samo powinien zrobić wieczorem, jako ostatnią czynność przed pójściem do łóżka. Jeśli rozpoczynamy i kończymy swój dzień myśląc o materialnych rzeczach, zamiast o Bogu, to z pewnością nie zadowalamy Jezusa.

Prawdziwi chrześcijanie powinni opowiedzieć się przeciwko materialistycznemu traktowaniu świąt Bożego Narodzenia. Powinni nawet rozważyć możliwość bojkotowania tradycji dawania i otrzymywania prezentów w dniu narodzin Jezusa, aby zaprotestować przeciwko takiej świadomości. Mimo że nie ma nic złego w tym, że ludzie obdarowują się wzajemnie prezentami, można to robić po prostu przy innej okazji. Możesz odmówić brania udziału w tym przyziemnym rytuale - protestując osobiście przeciw obracaniu urodzin Jezusa w symbol materializmu.


Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliżniego swego jak siebie samego.

Jeżeli masz jakiekolwiek pytania na temat artykułu,
skontaktuj się ze mną za pomocą poniższego formularza.

Twoje Imię:

Adres e-mail:

Twoje pytania:

Twoje dane zostaną wykorzystane jedynie do przesłania Ci odpowiedzi. Wysłanie zapytania oznacza zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z ustawą z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 1997r. Nr 133, poz. 883 z późniejszymi zmianami).

Copyright © kimjestdlamniejezus.edu.pl